Wiley X – różowe okulary??

Wiley X- okulary, które bez pukania weszły na polski rynek wędkarski. Sprawny marketing i współpraca z opiniotwórczymi osobami z branży pozwoliły firmie mocno zaistnieć w świadomości polskich outdorowców. Marka stawia mocny nacisk na niebywałą wytrzymałość produktu oraz dobre właściwości szkieł. Wszystkie te atuty zamknięte są w niebrzydkiej formie- ale to już oczywiście kwestia gustu. Jednak czy rzeczywiście to wszystko co piszą i mówią to prawda?? A może to jednak tylko marketingowa śpiewka?? Właśnie dlatego postanowiłem napisać tekst, w którym podzielę się swoimi spostrzeżeniami odnośnie Wiley X-ów.

Pierwszy kontakt z tymi okularami miałem podczas wędkowania w Szwecji. Piękna płytka woda i masa szczupaka. Na łodzi było nas dwóch każdy na nosie miał swoje okulary. Ja miałem naprawdę dobre okulary o zacnych właściwościach, które od kilku lat spisywały się naprawdę świetnie. Darek natomiast miał świeżutkie Wiley X-y. Co jakiś czas mój kompan patrząc w wodę mówił „o idzie…” chwilę później i ja dostrzegałęm rybę. I mimo że oboje widzieliśmy ryby odprowadzające naszą przynętę to jednak Darek widział je o ładną chwilę wcześniej. Postanowiłem więc przymierzyć okulary kolegi i zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Gdy założyłem te okulary i spojrzałem w lustro wody nie wierzyłem w to, co widzę. Bardzo wyraźny „las” zielska, ostre kontrasty i znacznie większy zasięg. Byłem oczarowany. Od razu zachorowałam na te okulary. A że byłem w miarę grzeczny w ciągu roku to Mikołaj pod choinką zostawił mi moje Wileye, a dokładniej model Echo.

Pierwsze wrażenie po rozpakowaniu spoko. Poza okularami w pudełku znajdziecie: etui, naklejkę, smyczkę do okularów i ściereczkę- czyli okularowy standard.. Naprawdę ciekawych rzeczy dowiecie się czytając instrukcję. Znajdziecie tam informację jak wiele mogą wytrzymać okulary i jak należy się z nimi obchodzić. Wszystko jest opisane naprawdę szczegółowo, a to co jest tam napisane robi naprawdę spore wrażenie jeśli chodzi o ich moc.

To co jednak interesuje wszystkich najbardziej to jak okulary spisują się w terenie. Wydaje mi się, że niespełna rok użytkowania daje mi pełny obraz tego, czy okulary są naprawdę tak kozackie jak piszą w internetach, czy może jednak nie jest tak kolorowo.

 Poczucie bezpieczeństwa

Łowię dużo w towarzystwie. Na łodzi jesteśmy głównie w 2-3 osoby. Z reguły są to doświadczeni wędkarze ale nie zawsze. Ilość zdjęć krążących w necie gdzie delikwent ze zdziwioną miną siedzi z kotwicą w głowie, uchu lub oku jest ogromna. Takie obrazki pobudzają moją wyobraźnie. Poza tym nie zawsze możemy operację „odhaczania” przeprowadzić na wodzie. Czasem trzeba udać się na izbę przyjęć by panowie w białych kitlach uporali się z obcym ciałem tkwiącym w naszym ciele. Zatem po co psuć sobie dzień a co gorsza narażać swoje zdrowie? Lepiej się dobrze chronić. Tu właśnie drzemie siła okularów Wiley X. Poczucie bezpieczeństwa i psychiczny komfort, który zapewniają na prawdę mocne szkła to największa zaleta tych okularów. Oczywiście nie ochronią naszych oczu w 100% jednak szanse zahaczenia przez kompana z łodzi naszego oka znacznie spadają. Pod tym względem okulary zdecydowanie na plus!

Ku przestrodze
Jakość widzenia

Drugą zaletą okularów są naprawdę świetne właściwości jeśli chodzi o polaryzację. Upraszczając polaryzacja to nic innego jak redukcja promieni odbitych np. przez lustro wody, które padają na szkło pod innym kątem niż kąt prosty. To właśnie przez nie często nie widzimy podwodnych zawad, czy odprowadzeń przynęty. Szkła okularów Wiley X świetnie redukują oślepiające nas promienie. To zwiększa znacznie komfort łowienia oraz pomaga nam omijać ukryte przeszkody lub namierzać ryby. Wędkowanie w takich okularach to czysta przyjemność.

Moc oprawek

Poza mega wytrzymałymi szkłami okulary wyposażone są w naprawdę mocne oprawki. Kilkakrotnie miałem okazję się o tym przekonać gdy moje okulary trafiły w niepowołane ręce- ręce mojego rocznego syna. Moje serce zamierało, przestawało pompować krew gdy widziałem co ten brzdąc z nimi robi. Taki test to chyba najbardziej miarodajny test na wytrzymałość. Każdy kto ma dziecko wie, że przejechać po okularach to to samo jak zostawić je na chwilę w rękach ciekawskiego, rocznego dziecka. Drugim testem na wytrzymałość, który zupełnie przez przypadek przeszły okulary mojego kolegi to przejażdżka na dachu auta, która oczywiście zakończyła się spotkaniem z jezdnią. Finał był taki że na okularach nie było nawet jednej ryski.

Każdy znajdzie coś dla siebie

Pomijając kwestie techniczne okulary są po prostu ładne. Producent zapewnia sporo opcji jeśli chodzi o kształt oprawek czy kolor szkieł. Niezależnie czy szukasz okularów w bardziej miejskim klimacie czy może czegoś o bardziej sportowym sznycie na bank znajdziesz coś dla siebie.

Przejdźmy do wad

Dla wielu wadą może być cena. Ta oscyluje w okolicach 600 zł. Czy to dużo?? Hmm ciężko powiedzieć patrząc na parametry okularów i ich właściwości to chyba nie jest tak źle w stosunku do okularów firm modowych, które potrafią kosztować znacznie więcej a poza nazwą i może wysublimowanym kształtem nie niosą żadnych korzyści.

Coś jest nie tak ze szkłami. Ciężko mi powiedzieć co dokładnie ale na bank coś jest nie tak. Na moich szkłach już po jakiś 4 miesiącach użytkowania od wewnętrznej strony zaczęły pojawiać się jakieś plamy. Wygląda to tak jakby schodziła z nich jakaś powłoka. W widzeniu specjalnie to nie przeszkadza jednak od strony wizualnej wkurza mnie to bardzo. Dodam, że o okulary dbałem jak należy. Wycierałem ściereczką specjalnie przeznaczoną do tego, nosiłem w futerale i nigdy nie walały się po pokładzie czy aucie. Moje główne podejrzenie spada na krople wody lub potu. Postanowiłem zobaczyć jak działa polska dystrybucja i jak rozwiązują reklamacje tego typu. Mam nadzieję, że marka na takim poziomie jak Wiley X nie pozwoli sobie na takiego babola jak nie uwzględnienie takiego zgłoszenia. No ale nie będę dzielił skóry na niedźwiedziu i poczekam na rozwiązanie sprawy.

Kolejną wadą jaka mi przychodzi do głowy to fakt że firma Wiley X nie ma w swojej ofercie okularów dedykowanych dla osób noszących okulary korekcyjne- takich które mogą nałożyć na swoje okulary podstawowe. Oczywiście takie osoby mogą stosować szkła kontaktowe i po problemie. Jednak mimo wszystko myślę że taki ukłon w stronę klienta byłby mile widziany. A jeśli się mylę w kwestii modelu dla osób z wadą wzroku proszę o info :)

 Podsumowując

Okulary zdecydowanie na plus. Świetna jakość polaryzacji i podnoszenia kontrastów. Rewelacyjnie sprawdzają się zarówno w słoneczne dni jak i bardziej pochmurne. Wytrzymałość i poczucie bezpieczeństwa jakie dostarczają okulary- super. Mnogość modeli, szkieł także każdy znajdzie coś dla siebie. Na koniec mogę powiedzieć, że póki co polecam Wileye. Ale przede mną ostatni test- reklamacja :)

Pozdrawiam,

Borys

Related Posts

Leave a Comment


*

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.