Lecą lata jak kartki w kalendarzu… czyli podsumowanie 2018-ego

Słowem wstępu

Staram się raczej unikać postanowień noworocznych, a bardziej od nich jaram się podsumowaniami tych mijających 365 dni- zwłaszcza tych wędkarskich dni. Jeśli ktoś nie czytał to oczywiście TU i TU i CHYBA TU może zapoznać się z moimi refleksjami i wędkarskimi osiągnięciami z poprzednich lat. Tegoroczna edycja wspominek będzie ciekawa i sam chętnie cofnę się w czasie by powspominać ten nietypowy rok. Jedziemy!!

Pojawiam się i znikam…

Mazurskie szczupaki jak dla mnie momentami ryba widmo. Nie wiem czy ich populacja ma tak wysokie wahania czy może z racji na przebieg zimy, tarła i innych czynników aktywność, intensywność i obszar żerowania tych ryb zmienia się o 180 stopni w stosunku do roku poprzedniego. W skrócie mogę powiedzieć, że ten rok nie wyrwał mnie z kapci jeśli chodzi o „paiki”. Oczywiście nie było lipy, ale inaczej bym to sobie wymarzył :) Bardzo ciepła wiosna i wczesny start gorącego lata trochę namieszały tym rybom. Początek sezonu nie był wcale taki łatwy i bogaty w ilość ryb i „fajnych ryb” łowionych z łapy. Dominowały pistolety do 60-65 cm. Za to prawie absolutny brak sportowych siedemdziesiątek. Na szczęście humor poprawiały rzadkie, ale fajne 80tki i 90tki. Finalnie życiówki nie było, więc nie ma co się wzniecać.

Panujące warunki i chyba ciekawość nowych metod spowodowały, że troszkę przyromansowałem z trollem albo inaczej to nazywając „bardziej świadomym dorożkowaniem”. Tak to nazywam, bo nie doszedłem jeszcze do poziomu stosowania planerów, czy ciągania za sobą brony z ośmiu wędek. Tak czy siak słucham, patrzę, pytam i się nie spinam, a to daje fajne efekty i doznania. Trolling poza rybami pozwala zgłębić wiedzę na temat szczupaków i ich biologii, której nie zgłębimy łowiąc tylko po krzakach lub miejscówkach typowych pod łowienie z ręki. Jednak mi osobiście ta ryba z trolla “smakuje” jakoś inaczej :/ Cieszy jednak trochę mniej niż ryba złowiona klasycznie z rzutu. Ale to już kwestia indywidualna każdego z nas, bo na koniec jest tak jak mówił Antoni Piechniczek czyli „liczy się to co w sieci” 😉

Szybko o Sandaczu

Tak, było chyba z 7 sztuk… Masakra. Podobno nie połowili rybacy i wędkarze też specjalnie nie połowili. Legendy głoszą, że zedy się nie wytarły przez ten nagły skok temperatury, a to miało dalszy związek z naszymi wynikami. Czy to prawda ciężko powiedzieć. Jedno co mogę powiedzieć to że do późnego lipca mieliśmy same czarne samce i żadnej samicy. Ogólnie nie ma o czym pisać… Może tyle, że cieszą mnie miarowe zedy trafione w grudniu na dropshota :)

Mazurski rok okonia

Chyba ten upalny rok najbardziej sprzyjał okoniom i okoniarzom. To jak można było się pobawić przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Już od maja było naprawdę super a to co zadziało się z początkiem sierpnia to był koniec świata. Jednego dnia wyszły mi piękne okonie a kilka dni później  po narodzinach mojej Hani pojechałem z Przemkiem im poprawić i wyjechały ryby 40 i 41cm. To był piękny dzień! W między czasie były jakieś wypady, jakieś ryby aż tu nagle w ostatnim rzucie nowa życiówka!! 47 centów!!! Kilka dni później tęczowe 43, kolejne wypłynięcie i kolejne ryby pod 40-ci centów. I tak się działo prawie do listopada. Szczerze nie sądziłem, że okonie tak zakręcą mi w głowie.

Pstrągi jeszcze są ale zaraz ich nie będzie…

Z racji że rzek pstrągowych w okolicy nie mam za wiele, a ta która jest to była fajna do zeszłego roku. Teraz jest tam ścisk i słaby klimat. Oczywiście odwiedzę ją w tym roku ale na celowniku już mam nowe miejsca- może mniej rybne ale bez mordeczek, „celebrytów” i mącicieli. Ogólnie pstrągi są super, ale panujący wokół nich klimat średnio mi pasuje.

Przynęty, wędy i inne gadżety

Ryby rybami ale przez ten rok przewaliłem trochę sprzętu. W związku z tym trafiłem na pewne produkty, które naprawdę przypadły mi do gustu i mogę wam je polecić z czystym sumieniem. Proszę nie myśleć, że polecam wam je dlatego, że sponsor patrzy- takie podlizywanie się to psi obyczaj. Ja po prostu sporo tego przewaliłem i wyłuskałem produktu, które naprawdę robią robotę.

Na początek guma, która dała mi nową życiówkę, czyli Fox Rage Zander Pro. Przynęta znana lubiana i w zasadzie mógłbym o niej nie pisać. Jednak to jak sobie wymyśliłem że Zander Pro 7cm w kolorze Ghost Green będzie łowił to czysta poezja. Od pierwszego wypadu zaczął działać i to tak na ryby 30+. Dalej dał mi piękne 2 okonie 30+ na zawodach Garmin Fishing Series. Wisienką na torcie była życiówka na Ghost Greena. Jak dla mnie tych gum nie może zabraknąć w pudełku okoniowym.

Nie będę ukrywał że lubię przynęt z wtopionym obciążeniem. Jakoś tak trącą mi najgorszą chińszczyzną. Zawsze wolę sam uzbroić, obciążyć- wtedy wszystko jest tak jak chcę a jak coś pierdnie to wiadomo czyja wina. Dlatego od samego początku miałem dość duży problem z przekonaniem się do serii Replicant. Wszystko się zmieniło jak wybrałem się po raz pierwszy na trolla i założyłem Replicanta w wariancie Jointed. Możecie mi wierzyć lub nie ale zdjąłem tą przynętę z zestawu trollowego tylko raz. A tak do samego końca łowiłem tylko i wyłącznie jointem. Muszę też przyznać, że przynęta ta poza skutecznością charakteryzuje się wysoką wytrzymałością. W pewnym momencie postanowiłem, że do końca roku zakatuję Replicanta na śmierć- nie udało się…

Przygodę z serią wędek Terminator Pro zacząłem od modelu Finesse Game Spin. Początki były trudne bo połamałem ją chyba ze dwa razy zanim zdążyłem się nią nacieszyć. Obie usterki były tylko i wyłącznie wynikiem mojej nieuwagi, głupoty i ciężkich drzwi od samochodu. Jak doczekałem się nowego składu i popłynąłem w końcu na okonie to moje wkurzenie sięgnęło zenitu bo na 10 brań może dwie ryby nie spadły- byłem wściekły. Jednak podczas następnej wyprawy odszczekałem wszystkie złe słowa, które wypowiedziałem pod adresem tego kija. To jak czuły jest ten kij i jak dobrze trzyma ryby 30+ to czysta poezja. Sprawdził mi się idealnie do gum, twitchu (!!!) i łowienia wirującymi ogonkami (nie sądziłem, że się do nich przekonam). Wszystkie okonie 40+ wyjechały właśnie na tą wędkę, a ostateczny bilans jest chyba taki, że żaden kabanek nie spadł. Zatem jeśli masz luźnych parę złotych i szukasz dobrego, szybkiego kija na okonie to Terminator Pro powinien Cię zadowolić!!

Chust Buff używam już od kilka lat. Znajduje ich zastosowanie przez cały rok. Wiosną grzeje szyjkę, latem chroni karczycho lub głowę przed słońcem. Zimą znowu spisuje się super jako szaliczko-grzałeczka. Chyba zawsze na rybach mam ze sobą komin. Ja, Buff i WileyX zawsze razem :) Jeśli mogę wydać 30-40 zł za byle sciereczkę bez filtra UV, nie odprowadzająca wilgoci, to wolę odmówić sobie kilku piwek lub jednego jerka (bo i tak mam ich za dużo) i kupić sobie dobry jakościowo produkt. Tak właśnie jest z Buffem! Super produkt o świetnych parametrach i właściwościach, a to że kosztuje jakieś 30 zł więcej przełknę. Niestety za darmo to można w mordę dostać.

Ta sama historia co z Buffem jest z okularami WileyX. Przyrosły mi już do twarzy! Nie ruszam się bez nich. Nie ważne czy na ryby czy zwykły spacer, czy lato czy zima okulary muszą być. Po pierwszym sezonie użytkowania miałem problem ze szkłami i trochę zrobiło mi się smutno czym podzieliłem się na łamach bloga. Firma mega profesjonalnie i życzliwie podeszła do reklamacji. Szybka odpowiedź, że mogą wymienić szkła lub wysłać nowe okulary które sobie wybiorę z katalogu. I wyszło tak, że wybrałem inny model, który potem okazał się totalnie nietrafiony pod względem kształtu. Dystrybucja nie widziała problemu w tym żeby się dalej ze mną obcyndalać. Oddałem okulary i na moją prośbę wymienili mi szkła w starych okularach. Byłem naprawdę dobrze obsłużony i potraktowany. Ale to tylko dopełnienie tego, co dają okulary, a dają naprawdę dużo. Nie chce mi się rozpisywać na temat tych wszystkich technicznych aspektów okularów dlatego powiem tylko tyle: Bezpieczeństwo i jakość widzenia, które zapewniają te okulary warte są tych 600 zł. Jak mam wydać te pieniądze albo pożałować, a potem widzieć jednym okiem jak moje drugie oko poleciało pod trzcinkę na kotwiczce od Algi, którą właśnie machnął mój lekko dziabnięty ziomek, to wolę kupić okulary.

Czy coś jeszcze się wydarzyło, hmm?

Oczywiście początek na mazurskiej wodzie wyjaśnił na pierwszym wypłynięciu w sezonie Młody, który trafił swoją pierwszą metrówkę i to od razu z zapasem 20-tu centymetrów- gratulacje młody.

Dalej z okolicznych wieści Marchelek, chamska mordeczka, trafił swoją pierwszą zasłużoną metróweczkę. Pięknie!!! Bardzo się cieszę i należała Ci się jak psu micha!!

Super akcją była życiówka za życiówkę czyli jazda jaka się wydarzyła na ostatnim wypłynięciu na Wielkich Jeziorach Mazurskich. Wszystko możecie zobaczyć TUTAJ

No i ostatni temat który przychodzi mi do głowy z dobrych jazd w okolicy to Damian Góra który trafił Okonia 50 centów. Kawał ryby. Mam tylko nadzieję, że to nie trollowy przyłów :)

Garmin zszedł na psy i już chyba na Dadaju jest koniec tej imprezy. Historii i rzekomych przyczyn końca tej pięknej historii jest cała masa. Wnikać nie ma co. Był to krok milowy jeśli chodzi o organizację imprez wędkarskich w Polsce. Teraz ma być nowy „Garmin” a czy lepszy hmmmm…. Sam nie wiem- dla mnie chyba gorszy. Ja raczej już odpuszczę mimo, że impreza ma mieć też część na „moim podwórku”. Były to fajne 4 edycje kozackiej imprezy. W tym roku z Pioterem walczyliśmy o podium i mieliśmy na nie realną szansę. Mimo wsparcia masy ziomów i pełnej woli walki do końca coś nie pykło i skończyliśmy na miejscu 9-tym i nagrodą fair play. Szacun na dzielni obroniony 😉

Największą wtopą tego roku jest to, że połamałem 5 wędek :/ a ostatniego dnia sezonu urwała się cuma i dziura w pokrywie silnika jest taka jakby zaatakował mnie rekin :/ Jestem nieudacznikiem…

No słabe jest też to, że coraz mniej mi się podoba obecne wędkarstwo i to co się dzieję w tym bagienku. Nie za laiki, kłamstwa i zadarte nosy pokochałem wędkarstwo. Ciągła gonitwa i napinka- beznadzieja… Ale nie będę zgłębiał tego tematu, bo to już są każdego wewnętrzne rozkminy i na bank nie do zgłębiania na łamach bloga czy nie daj Boże facebooka…

Dobra, więcej nie ma co pisać bo tak naprawdę akcji i myśli związanych z wędkarstwem było tyle, że ciężko z miejscem na serwerze żeby to wszystko opisać i pomieścić. Oby 2019 był lepszy, oby ziomy łowiły i oby Angry Pikes rosło w siłę, bo nieskromnie powiem, że to fajne rzeczy, za którymi stoją fajni ludzie!

Elo!

Related Posts

Leave a Comment


*

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.